Ogłoszenia parafialne
Biker: Mateusz (mattik) z miasteczka Wrocław / Lubin.
-> Mam przejechane 49302.85 km
-> W tym ok. 1736.50 km w terenie.
-> Jeżdżę z prędkością średnią
20.70 km/h i będzie lepsza :)
-> Maks. prędk. śr. 26.17 km/h
-> Maks. prędkość 68.39 km/h
-> Maks. dystans dzienny 329.11km przejechane w czasie 14:34h
-> Przebitych dętek - 13 razy
-> Upadków przez wpięte bloki -
7 razy
-> Powyżej 100km - 90 razy
-> Powyżej 200km - 9 razy
-> Powyżej 300km - 1 razy
Szczegóły w batonach i blogu ;) Jeszcze więcej w profilu.

Tak się jeździło:












Retrospekcja zdjęć
Wykres roczny

- DST 58.51km
- Teren 12.00km
- Czas 04:48
- VAVG 12.19km/h
- VMAX 58.02km/h
- Temperatura 10.0°C
- HRmax 178 ( 92%)
- HRavg 124 ( 64%)
- Kalorie 4596kcal
- Podjazdy 1517m
- Sprzęt Czarna furia ;)
Jesenik Pradziad - Bike Majówka dzień 2
Piątek, 1 maja 2015 · dodano: 05.05.2015 | Komentarze 0
Piątek przywitał nas niepewną pogodą. Temperatura znośna ale na Pradziadzie ma być zimno, do tego przelotne deszcze. Ubieramy się na cebulkę i na wszelki wypadek pakujemy sporo ciepłych ciuchów.
Droga na Pradziada to prawie cały czas wspinaczka w górę o nachyleniu 11-12%. Po drodze zwiedzamy... a raczej mieliśmy zwiedzić urokliwą miejscowość uzdrowiskową - Karlova Studanka - znajdującą się na wysokości 800 metrów. Pogoda zaczyna się psuć, więc wszystkim jakoś spieszno i zahaczamy tylko o sklepik spożywczy i informacje turystyczną po pamiątki ;) Stąd około 10 km w górę do Pradziada. W połowie podjazdu pogoda zaczyna się totalnie psuć. Zaczyna się robić zimno, pada deszcz i leży sporo śniegu. To sygnał by po raz pierwszy przetestować ochraniacze na buty ;) Na szczycie witają nas wielkie zaspy śnieżne, jakieś 2 stopnie, potworny wiatr i mgła ograniczająca widoczność na kilka metrów. Podjeżdżając na szczyt kompletnie nie widać wieżycy telewizyjnej nawet stojąc pod samym budynkiem. Przez chwile mam wątpliwości czy to już szczyt.. :)
Udało się. To moja największa wysokość na jaką podjechałem rowerem i to w ekstremalnych warunkach - 1492 metry.
W restauracji pijemy piwko zwycięzców, jemy obiad i ubieramy wszystkie ciuchy jakie wzięliśmy, szykując się na zjazd. Wybieramy drogę terenową. Nie wiemy co nas czeka ale ryzykujemy... A czekał na nas lód z wodą oraz zapadający się śnieg po którym nie dało się jechać.Po zjechaniu... a raczej zejściu na niższą wysokość, śnieg ustępuje a my dojeżdżamy do drogi asfaltowej którą zjeżdżamy do domu.
Widoków nie mieliśmy za to przygodę będziemy wspominać całe życie ;)
Galeria:

Banan, woda i dobry chumor z samego rana. Jedziemy zdobyć szczyt © mattik

Pierwszy podjazd o nachyleniu 11% © mattik

Wspólna fotka na tle znaku © mattik

Przerwa na batonika pod wiatą © mattik

Kibicuje Robertowi na szczycie podjazdu © mattik

Karlova Studanka © mattik

Karlova Studanka - wspólna fotka na tle hotelu uzdrowiska © mattik

Owczarnia - krótka przerwa na ogrzanie w korytarzu do restauracji © mattik

Owczarnia - jakieś 200 metrów poniżej szczytu © mattik

Gdzieś między Owczarnią a szczytem © mattik

Znak informacyjny - Pradziad © mattik

Figurka Pradziada informujaca że jesteśmy na szczycie © mattik

Zjazd z Pradziada. Gwazdy tańczą na lodzie © mattik

Zjazd do Jesenika - cały asfalt dla nas bo droga zamknięta © mattik
Droga na Pradziada to prawie cały czas wspinaczka w górę o nachyleniu 11-12%. Po drodze zwiedzamy... a raczej mieliśmy zwiedzić urokliwą miejscowość uzdrowiskową - Karlova Studanka - znajdującą się na wysokości 800 metrów. Pogoda zaczyna się psuć, więc wszystkim jakoś spieszno i zahaczamy tylko o sklepik spożywczy i informacje turystyczną po pamiątki ;) Stąd około 10 km w górę do Pradziada. W połowie podjazdu pogoda zaczyna się totalnie psuć. Zaczyna się robić zimno, pada deszcz i leży sporo śniegu. To sygnał by po raz pierwszy przetestować ochraniacze na buty ;) Na szczycie witają nas wielkie zaspy śnieżne, jakieś 2 stopnie, potworny wiatr i mgła ograniczająca widoczność na kilka metrów. Podjeżdżając na szczyt kompletnie nie widać wieżycy telewizyjnej nawet stojąc pod samym budynkiem. Przez chwile mam wątpliwości czy to już szczyt.. :)
Udało się. To moja największa wysokość na jaką podjechałem rowerem i to w ekstremalnych warunkach - 1492 metry.
W restauracji pijemy piwko zwycięzców, jemy obiad i ubieramy wszystkie ciuchy jakie wzięliśmy, szykując się na zjazd. Wybieramy drogę terenową. Nie wiemy co nas czeka ale ryzykujemy... A czekał na nas lód z wodą oraz zapadający się śnieg po którym nie dało się jechać.Po zjechaniu... a raczej zejściu na niższą wysokość, śnieg ustępuje a my dojeżdżamy do drogi asfaltowej którą zjeżdżamy do domu.
Widoków nie mieliśmy za to przygodę będziemy wspominać całe życie ;)
Galeria:

Banan, woda i dobry chumor z samego rana. Jedziemy zdobyć szczyt © mattik

Pierwszy podjazd o nachyleniu 11% © mattik

Wspólna fotka na tle znaku © mattik

Przerwa na batonika pod wiatą © mattik

Kibicuje Robertowi na szczycie podjazdu © mattik

Karlova Studanka © mattik

Karlova Studanka - wspólna fotka na tle hotelu uzdrowiska © mattik

Owczarnia - krótka przerwa na ogrzanie w korytarzu do restauracji © mattik

Owczarnia - jakieś 200 metrów poniżej szczytu © mattik

Gdzieś między Owczarnią a szczytem © mattik

Znak informacyjny - Pradziad © mattik

Figurka Pradziada informujaca że jesteśmy na szczycie © mattik

Zjazd z Pradziada. Gwazdy tańczą na lodzie © mattik

Zjazd do Jesenika - cały asfalt dla nas bo droga zamknięta © mattik

Grill. Piwko i kiełbaski na regeneracje po ciężkim dniu © mattik
Mapka: